Sztuczki ankietera

Praca ankietera nie jest taka prosta jak się wydaje. Owszem, podstawowe zasady są łatwe do opanowania, ale jak w każdej pracy typu „easy to learn, hard to master”, także tu kluczowe jest zdobywane doświadczenie. Kiedy wałęsamy się po mieście ze stosem kwestionariuszy pod pachą i długopisem w zębach, to odkrywamy, że największą trudność stanowi przekonanie respondentów do poświęcenia chwili czasu i udzielenia odpowiedzi na serie pytań. Na szczęście jest kilka sztuczek, które znacznie zwiększają szansę na przeprowadzenie wywiadu.

1. Stopa w drzwiach

Niezwykle prostą i  skuteczną techniką zdobycia respondenta jest zastosowanie mechanizmu „stopy w drzwiach” (który opisałem TUTAJ). Pierwsza prośba nie musi być szczególnie wyrafinowana. Zwykle pytałem po prostu o godzinę, dziękowałem, wykonywałem ruch jakbym chciał odejść, ale zatrzymywałem się i pytałem, czy przy okazji mógłbym przeprowadzić krótką ankietę. Proste i skuteczne.

2. Dialog

Wykorzystując mechanizm „stopy w drzwiach” zaobserwowałem, że techniką jeszcze skuteczniejszą jest nawiązanie dialogu z potencjalnym respondentem. Temat rozmowy zależał zwykle od kontekstu, a im więcej zasobów poznawczych angażował u rozmówcy, tym większa była szansa na to, że zgodzi się na wypełnienie ankiety. Zaczynałem więc od pytania typu: „Przepraszam, jak…”
Na przykład

A: Przepraszam, jak dostać się stąd na Plac Rapackiego?
B: Może pan jechać z tamtego przystanku tramwajem numer jeden.
A: A pieszo? Daleko stąd?
B: 20 minut, w tamtym kierunku.
A: OK. Dziękuję, może po drodze uda mi się z kimś przeprowadzić te ankiety… Hmm, a może Pan/-i miała by jeszcze chwilkę dla mnie…?

… BAZINGA!

3. Dotyk

Mniej skuteczną i nieco ryzykowną sztuczką jest zwrócenie na siebie uwagi dotykając respondenta podczas formułowania prośby o udzielenie odpowiedzi na pytania z kwestionariusza. Lekkie dotknięcie ręki czy ramienia z jednej strony może oznaczać bliskość interpersonalną między dwiema osobami, a jak wykazali m.in. Patterson, Powell, chętniej pomagamy ludziom, z którymi mamy bliższe relacje. Dotyk byłby więc próbą narzucenia znajomości i bliskości.

Niestety w naszej kulturze rzadko kiedy macanie, czy choćby muśnięcie ramienia wyglądałoby naturalnie. Wręcz przeciwnie, najczęściej wywołuje postawę obronną i, w ostateczności, ucieczkę od ankietera.Są jednak sytuacje, w których dotyk jest usprawiedliwiony, np. kiedy dookoła jest wyjątkowo głośno oraz, gdy jedna młoda osoba chce przeprowadzić ankietę z rówieśnikiem/-czką, od samego początku narzucając koleżeńskie relacje w stylu „sorry, masz chwilkę?”

W innych sytuacjach można wykorzystać efekt dotyku – narzucenia bliskości interpersonalnej – przywdziewając elegancki ubiór i wprowadzając pozorny dystans: Ankieter wyciąga rękę do powitania i mówi jednocześnie formułkę w stylu: „Dzień dobry. Nazywam się Jan Kowalski, reprezentuję firmę… Proszę o cztery i pół minuty Pańskiego czasu”. Skuteczność zależy tu wyjątkowo silnie od kontekstu, typu osobowości respondenta i rodzaju ankiety.

4. Zapytaj o samopoczucie

Ten mechanizm opisany głównie w literaturze amerykańskiej opiera się na założeniu, że osoba pytana o samopoczucie odpowiada zwykle, że czuje się przynajmniej nieźle. Taka deklaracja, według badań Howarda, znacząco zwiększa szansę na spełnienie prośby. W Polsce sensowność zastosowania techniki jest ograniczona. Ograniczona do ludzi, którzy aż promieniują szczęściem. Co więcej, pytanie przechodniów na ulicy o samopoczucie może wydawać się podejrzane. Sam nigdy nie stosowałem tej techniki. Wierzę jednak literaturze, że jest ona skuteczna.

5. Panieee, ostatnia…

To jedna z moich ulubionych sztuczek. Niezwykle prosta i skuteczna. Atakując przechodnia należy przybrać pozę osoby wykończonej i niemal błagalnym tonem z prędkością karabinu maszynowego wyrzucić z siebie słowa, że została do przeprowadzenia jeszcze tylko jedna ankieta, a od 15 minut nikt nie chce mi poświęcić (pieprzonych) trzech. Skuteczności dodaje jeszcze okropna pogoda i niewielka liczba ludzi wokół. Oczywiście jeśli ktoś chce stosować trick oszukując co do ilości pozostałych ankiet (co jest nieetyczne, czego nie polecam i czego nigdy nie zrobiłem), musi mieć baczenie, by nie spotkać ponownie tej samej osoby. Doskonałym miejscem na stosowanie „techniki” będzie więc przystanek autobusowy, na który co chwila przychodzą nowi potencjalni respondenci, a wykorzystani odjadą w dal. 🙂

6. W dowolnej chwili może Pan/-i przerwać…

Doskonale sprawdza się w sytuacjach, kiedy potencjalny respondent waha się i dokonuje kalkulacji czy ma czas i ochotę na ankietę. Do stojącej lub siedzącej ofiary podchodzimy z uśmiechem (jak zwykle) przedstawiamy się i oferujemy możliwość spędzenia ze sobą kilka chwil. Na wahanie się respondenta, uwagę, że nie ma za bardzo czasu reagujemy natychmiastowo mówiąc, że będzie mógł on/-a przerwać ankietę w dowolnym momencie. Ta uwaga najczęściej przekonuje rozmówców, a nie zdarzyło mi się jeszcze, by ktokolwiek przerwał ankietę przed czasem. Zgodnie z zasadą zaangażowania i konsekwencji.

7. Sztuczny tłum

Staraj się zainteresować ankietą całe grupy ludzi. Zaczepiaj rodziny i paczki przyjaciół. Ankietuj w pobliżu kolejek do bankomatów lub po lody. Zadawaj pytania głośno i wyraźnie. Ustawiaj się tak, by jak największa liczba ludzi stała przodem do Ciebie. Im więcej ludzi wokół Ciebie, tym większe wzbudzasz zainteresowanie i tym więcej osób podchodzi, by sprawdzić cóż takiego interesującego się dzieje. Nierzadko obserwatorzy sami oferują swój czas na wypełnienie ankiety. Czy słyszałeś/-aś o społecznym dowodzie słuszności?

8. Stop!

Warunkiem sine qua non zdobycia respondenta jest zmuszenie go do zatrzymania się. Zajdź mu drogę i nigdy nie mów do policzka ani potylicy. Jeśli pozwolisz, by Twa ofiara Cię ominęła lub, nie daj Boże, przyspieszyła, to za wszelką cenę postaraj się, by uciekając usłyszała jeszcze chociaż „miłego dnia!”, bo na nic więcej już nie masz co liczyć. Kiedy ktoś idzie względnie szybko nie staraj się zrównać prędkości wypowiadanych słów z tempem jego kroków. Jeśli nie powiesz od razu o co Ci chodzi, to Twa ofiara będzie musiała zwolnić, bo niegrzecznie jest olewać bliźnich. Jeśli się zatrzyma – jest Twój/ Twoja.

9. Promień wybuchu

Kiedy potencjalny respondent odmawia udzielenia odpowiedzi na pytania z kwestionariusza, możesz uznać, że wszyscy wokół, którzy widzieli lub słyszeli odmowę, są dla Ciebie spaleni. Nie jestem pewien, czy źródła takiego zachowania należy poszukiwać w zasadzie społecznego dowodu (nie)słuszności czy w prostej zależności, że kiedy ktoś nie zgodził się na ankietę sprawia, że innym łatwiej jest powiedzieć „nie”. Tak czy inaczej znalezienie w pobliżu, po odmowie innej osoby, chętnego respondenta jest niezwykle trudne.

10. Proszę zobaczyć…

Bywa, że gdy przeprowadzana ankieta składa się z wielu pytań i/lub udzielenie odpowiedzi na wszystkie zajmuje sporo czasu, to respondent wykazuje oznaki zniecierpliwienia. Czasem nawet wykonuje ruchy, jakby chciał odejść. Jeśli obawiasz się, że Twa ofiara zakończy zabawę przed czasem, postaraj się bardziej zaangażować w proces odpowiadania na pytania. Sam w takich chwilach najczęściej pokazuję rozmówcy na chwilę ankietę, by ten mógł spojrzeć na pytanie i kafeterię odpowiedzi. W ten sposób angażuje on/-a w wywiad więcej zasobów poznawczych, co skutkuje jego/jej większą aktywnością. Proste i skuteczne. 🙂

Kiedy już uda Ci się upolować respondenta

Reklamy
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Reklamy
%d blogerów lubi to: